Produkcja wieprzowiny staje się coraz mniej opłacalna. Mniejsze gospodarstwa rezygnują z hodowli trzody chlewnej. Produkcja wieprzowiny przynosi mniejsze dochody i coraz więcej małych gospodarstw rezygnuje z hodowli trzody chlewnej. Na ten stan rzeczy ma wpływ wiele czynników – coraz większe wymagania bioasekuracyjne ze względu na afrykański pomór świń, niskie ceny skupu żywca czy mniejsze zainteresowanie konsumentów mięsem wieprzowym.

Struktura polskich stad jest rozdrobniona, a liczba gospodarstw trzodowych zmniejsza się.  W 2002 r. było ponad 760 tys. takich gospodarstw, obecnie  – wg danych GUS – ich liczba to około 170 tys. Ponadto krajowe stada są małe (w porównaniu z Niemcami czy Danią), co powoduje  ich niską konkurencyjność. Podobnie jest z liczbą gospodarstw zajmujących się  produkcją prosiąt. Tu, w porównaniu z rokiem 2002,  pozostało niecałe 26% gospodarstw zajmujących się produkcją prosiąt.

Produkcja wieprzowiny zapewniała mniejszym gospodarstwom rolnym stałe dochody. W tej chwili konkurencyjne na rynku stają się duże gospodarstwa trzodowe, specjalizujące się głównie w hodowli w cyklu zamkniętym.

Produkcja wieprzowiny – więcej wymagań i problemów

– Są gospodarstwa, które funkcjonują jak świetnie zorganizowane i zarządzane przedsiębiorstwa, ale są i takie, którym trudno zachować konkurencyjność – mówi dr inż. Anna Hammermeister, dyrektor Biura Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS”– Generalnie nie mamy stabilnych warunków do produkcji świń. Obok ASF mamy wysokie koszty pasz, niepewność w zakresie możliwości stosowania  pasz GMO, problemy z pozyskiwaniem pozwoleń na budowę chlewni. Do tego dochodzi nieprzychylność mediów i negatywny obraz wieprzowiny kreowany przez nie, brak dobrych umów  kontraktacyjnych z elementem cenowym, nieprzychylna produkcji zwierzęcej działalność organizacji „ekologicznych”. Rosną wymogi dobrostanu, które generują koszty. Pamiętajmy też, że polski producent nie ma   tak wysokich dopłat bezpośrednich, jak producenci w innych krajach Unii Europejskiej. Nasze dopłaty są poniżej średniej unijnej.

Produkcja wieprzowiny coraz mniej opłacalna

Produkcja wieprzowiny staje się coraz mniej opłacalna, bo obserwuje się ciągły spadek cen. Konsument widzi tylko coraz droższe wędliny w sklepach, a rolnik balansuje na granicy opłacalności. W trudnej sytuacji są zwłaszcza hodowcy tuczników, których gospodarstwa nie zostały zaliczone do tych dotkniętych skutkami COVID – 19. Na pomoc mogą liczyć jedynie rolnicy, którzy prowadzą chów prosiąt i loch.

– Hodowcy warchlaków i tuczników tak samo ponieśli straty, a więc liczyli na dotacje – mówi Jolanta Nawrocka z Kuźnicy w powiecie konińskim,  członek Zarządu Krajowej Rady Izb Rolniczych. – Jednak stało się inaczej. Mam to szczęście, że nasze gospodarstwo jest w powiecie wolnym od afrykańskiego pomoru świń. Od trzech lat należymy do grupy producenckiej i dzięki temu korzystamy z wielu ułatwień. Grupa zajmuje się obsługą stada, negocjuje ceny i dostarcza koncentraty paszowe. Rocznie sprzedajemy 450 tuczników, które hodujemy od warchlaków. Nabywamy je od członka naszej grupy. W tej chwili otrzymujemy 5 zł na kg żywej wagi. To dobra cena. W o wiele gorszej sytuacji są rolnicy ze „strefy niebieskiej”. Oni dostają 4,70 za kg mięsa poubojowego, a przecież sprzedają zdrowe świnie, które są jeszcze przewożone setki kilometrów do ubojni. Powinny być rekompensaty, bo to jest bardzo niesprawiedliwe.

Import żywych świń i mięsa

Krajowa produkcja wieprzowiny odczuwa skutki importu mięsa oraz żywych zwierząt. Skala jest naprawdę ogromna. Import żywych świń do Polski rośnie od kilku lat. Tylko w roku 2019 do Polski sprowadzono prawie 7 mln sztuk żywych świń. Głównie prosiąt i warchlaków. Podobnie jest z mięsem, którego w ubiegłym roku sprowadzono za ponad 6 mld zł. Aby się o tym przekonać, wystarczy podczas zakupów sprawdzić kraj pochodzenia mięsa.

– Trwający import warchlaków i rozwijający się tucz nakładczy powoduje, że spada zapotrzebowanie na krajowy materiał hodowlany, a to oznacza spadek pogłowia loch hodowlanych  lub wręcz rezygnację z hodowli i produkcji świń w wielu polskich gospodarstwach – wyjaśnia dr inż. Anna Hammermeister. – Stanowi to realne zagrożenie dla kilkudziesięcioletniego  dorobku polskiej myśli zootechnicznej oraz zasobów  polskich ksiąg hodowlanych. Nie sprzyja odbudowie pogłowia świń w Polsce.

Czy rodzi to poważne zagrożenia? – W przypadku ras białych zagrożenie dla populacji staje się realne, bowiem od 2003 roku liczba loch hodowlanych  zmniejszyła się odpowiednio o 83% w stadach ras polskiej białej  zwisłouchej (pbz) i 80% u wielkiej białej polskiej (wbp). Jest to poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa stad hodowlanych, które stanowią własny (krajowy) potencjał hodowlany i wspierają zachowanie bezpieczeństwa żywnościowego kraju. Trzeba pamiętać, że trwający od kilku lat ogromny import żywych zwierząt (w ostatnich latach 7-8 mln rocznie) i rozwój tuczu nakładczego oraz import mięsa, to wspieranie rolników i przemysłu przetwórczego w innych krajach – uświadamia dr inż. Anna Hammermeister.

 Trudno przewidzieć, jakie ceny wieprzowiny przyniosą najbliższe miesiące. Jednak rolnicy liczą się z tym, że produkcja wieprzowiny na pewno nie stanie się bardziej dochodowa.

Źródło: www.agrofakt.pl

Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej 
„POLSUS" 
ul. Ryżowa 90
02-495 Warszawa
tel. +48 22 723 08 06
fax. +48 22 723 00 83
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

Modernizacja strony internetowej www.polsus.pl sfinansowana z Funduszu Promocji Mięsa Wieprzowego

 

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Wszystko o plokach cookies tutaj